|
Wierzymy w to, że Pan Bóg nie przestał działać wraz z odejściem z tego świata Apostołów. Jesteśmy tymi żywymi świadkami a ten dział jest miejscem, gdzie będziemy o tym pisać. Zachęcamy do przesyłania świadectw Bożego działania w waszym życiu na adres e-mail: tezjusz@gmail.com
Świadectwo siostry Krystyny Woźniczki:
Przez pół roku pracowałam we
Włoszech .Po trzech miesiącach popadłam w depresję, było to w
listopadzie przed Świętami Bożego Narodzenia. Płakałam 2 dni i
jedną noc. Zaczęłam się mocno modlić i po pewnym czasie Bóg
uwolnił mnie od depresji. Było mi obojętne, że te święta spędzę
we Włoszech. Wiedziałam, że muszę tu być i pracować. Tymczasem
w Polsce zachorował mój mąż i musiałam wrócić do
domu. Zaczęłam się mocno modlić o męża i po miesiącu choroba
ustąpiła. Tymczasem mąż miał stany lękowe przez dwa dni
,modliłam się o niego i Bóg to zabrał. Następnie dopadła
mnie biegunka bardzo dokuczliwa. Wiedziałam, że jest nadzieja w
modlitwie i rzeczywiście Bóg mnie uzdrowił.
Bolałam nad tym, że
od dłuższego czasu moja 38letnia córka nie odzywa się do
mnie, jest na mnie zagniewana i modli się do obrazów, pomimo
że ja mówię jej o Bogu ona tego nie przyjmuje. Cały czas
modliłam się o nią. Będąc we Włoszech pościłam za moją
rodzinę 35dni z jednym posiłkiem dziennie. Bóg wysłuchał
moich modlitw. Pewnego dnia córka przyszła do mnie z ciastem
i przestała się gniewać. Bóg jest dobry i jeżeli Mu
zaufamy będzie zmieniał nasze życie.
Świadectwa Magdaleny Bogowskiej:
Świadectwo nawrócenia. Było
to parę lat temu, kiedy pojechałam z dziećmi na Mazury do Olecka
do znajomych. Ich córka Kasia powiedziała, że spotyka się z
grupą chrześcijan w leśniczówce i czy nie chciałabym z nią
tam pojechać . Zgodziłam się. Przyjeżdżamy , jest grupa ludzi,
może ze 20 osób, modlą się głośno pojedynczo, tak jak
czują, swoimi słowami, potem śpiewają pieśni uwielbienia dla
Boga. Prowadzi śliczna dziewczyna grając na gitarze. Ma piękny
głos. Po spotkaniu mówię jej to. Ona odpowiada: to na chwałę
Boga. W pewnym momencie słyszę jak modlą się na językach. Nigdy
czegoś takiego nie słyszałam. Jestem pod wrażeniem. Kiedy pytają
kto chce oddać swoje życie Bogu wszyscy tzn. ja , Tomek, Ania i jej
chłopak Andrzej podnosimy ręce. Modlą się o nas, płaczemy,
wyznajemy nasze grzechy Bogu, pokutujemy. Wracamy do domu w euforii.
Niestety po powrocie do Lublina nadal chodzimy do kościoła
katolickiego. Nic się nie zmienia w naszym życiu. Na następny rok
jest podobnie. Jedziemy do Olecka chodzimy tam na społeczność
chrześcijańską, Kasia mówi nam o Bogu i daje Ewangelię
Marka. Pytamy o Kościoły protestanckie w Lublinie. Wracamy i znowu
nic się nie zmienia. Tymczasem Tomek, który miał wtedy lat
16 zaczyna chodzić w niedziele do jakiegoś innego kościoła. Ja
tłumaczę, że tu blisko jest krótkie nabożeństwo, po co ma
gdzieś tam chodzić. O n mnie jednak nie słucha. Wtedy mówię
do Ani, jego siostry: Idź ty z nim, zobacz gdzie on tam chodzi, może
on do jakiejś sekty przystał. Kiedy wrócili razem z tego
nabożeństwa powiedzieli : mamo musisz w niedzielę pójść z
nami. I następnej niedzieli poszłam z nimi, a Tomek powiedział:
mamo ja się o to modliłem. Kiedy weszliśmy do zboru ewangelicznego
na Rusałce, uderzyło mnie zainteresowanie mną ludzi z kościoła.
Witali się ze mną jakby mnie znali. Kasia nawet mnie przytuliła.
Pastor przed nabożeństwem witał się z ludźmi chodząc po
kościele. W czasie nabożeństwa śpiewano piękne pieśni, tak
łatwe, że od razu śpiewałam ze wszystkimi, mimo, że miałam
chore gardło, po operacji, wcale tego nie czułam. Kiedy pod koniec
nabożeństwa padło wezwanie aby oddać swoje życie Jezusowi, bez
wahania wyszłam do modlitwy. Znowu płakałam, pokutowałam za
grzechy i wiedziałam, że to będzie mój Kościół.
Poczułam działanie Boga w moim życiu. Odtąd idę razem z Nim, mam
w nim ufność i wiem że mogę Mu powiedzieć o wszystkim i prosić
o wszystko i On mi to da. Każdego dnia kiedy tylko otworzę oczy
dziękuję Mu za wszystko, bo wiem, że jestem Jego dzieckiem, że
mnie kocha, umarł za mnie na krzyżu abym miała zbawienie i życie
wieczne.
Świadectwo
uzdrowienia. Kiedyś po mammografii okazało się, że mam guza w
piersi, w tej samej gdzie miałam już wcześniej operację. Znajomy
lekarz ustalił termin operacji. Nie było innego wyjścia, ale
przecież byłam nawrócona. Poprosiłam, aby Kościół
pomodlił się za mnie. Była to niedziela, a do szpitala miałam
pójść w środę. Wtedy do naszego kościoła przyjechał
kaznodzieja ze Stanów Zjednoczonych, głosił Słowo Boże,
modlił się za chorych i w pewnym momencie powiedział, że na sali
jest kobieta, która ma raka piersi, Bóg mu pokazuje, że
ma się o nią modlić. W pierwszej chwili nie zorientowałam się,
że to do mnie , ja miałam tylko małego guzka, ale moja córka
Ania powiedziała: mamo to do ciebie. Wyszłam szybko na środek do
modlitwy. Poczułam ciepło w całym ciele, kiedy modlił się o mnie
i miałam pewność,że jestem uzdrowiona. Natychmiast w poniedziałek
poszłam na dyżur do mojego lekarza i powiedziałam mu o wszystkim
i że operacja nie będzie potrzebna. Lekarz powiedział : spokojnie
proszę do badania.. i rzeczywiście nic nie znalazł, ale dodał, że
to się czasem tak samo wchłania, ale ja wiedziałam, ze to sprawił
Bóg.
|